Przecież nie Jowisz obwieścił to prawo, Ni wola Dikipodziemnych bóstw siostry, Taka ród ludzki związała ustawą. A nie mniemałam, by ukaz twój ostry Tyle miał wagi i siły w człowieku,
Wiedziałam dobrze. Wszakże nie był tajny
Jam to spełniła, zaprzeczyć nie myślę.
Ty więc się wynoś, gdzie ci się podoba,Wolny od winy i ciężkich podejrzeń.A ty odpowiedz mi teraz w dwóch słowach,Czyżeś wiedziała o moim zakazie?
Lecz ty, co głowę tak skłaniasz ku ziemi,Mów, czy to prawda, czy donos kłamliwy?
I śmiałaś wbrew tym stanowieniom działać?
Aby mógł łamać święte prawa boże, Które są wieczne i trwają od wieku, Że ich początku nikt zbadać nie może. Ja więc nie chciałam ulęknąć się człeka I za złamanie praw tych kiedyś bogom Zdawać tam sprawę. Bom śmierci ja pewna Nawet bez twego ukazu; a jeśli Wcześniej śmierć przyjdzie, za zysk to poczytam. Bo komu przyszło żyć wśród nieszczęść tylu, Jakże by w śmierci zysku nie dopatrzył? Tak więc nie mierzi mnie śmierci ta groźba, Lecz mierziłoby mnie braterskie ciało Niepogrzebane. Tak, śmierć mnie nie straszy, A jeśli głupio działać ci się zdaję, Niech mój nierozum za nierozum staje.
Lecz wiedz, że często zamysły zbył hardeSpadają nisko, że często się widzi.Jako żelazo najtwardsze wśród ogniaGnie się i mimo swej twardości pęka;Wiem też, że drobne wędzidło rumakiDzikie poskramia. Bo tym nieprzystojnaWyniosłość, którzy u innych w niewoli.....Wołać mi tamtą, którą co dopieroWidziałem w domu zmieszaną, szaloną.Tak duch zazwyczaj tych zdradza, co tajnieSię dopuścili jakiegoś występku.Wstręt zaś ja czuję przeciw tym złoczyńcom,Którzy swe grzechy chcą polem upiększać..
Więc na cóż zwlekać?. Jako twoje słowaMierżą, i oby zawsze mnie mierziły,Tak wstrętne tobie wszelkie me postępki.A jednak, skąd bym piękniejszą ja sławęUszczknęła, jako z brata pogrzebania.I ci tu wszyscy rzecz by pochwalili,Gdyby im trwoga nie zawarła mowy.Ale tyranów los ze wszech miar błogi,Wolno im czynić, co zechcą, i mówić.
Chceszli co więcej, czyli śmierć mi zadać?
O! nie! w tym jednym zawiera się wszystko
Sama tak sądzisz pośród Kadinejczyków.
Zmarły nie rzuci mi skargi tej w oczy.
Z jednego ojca i matki zrodzonym
Nie jak niewolnik, lecz jak brat on zginął.
Czcić swe rodzeństwo nie przynosi wstydu
I ci tak sądzą, lecz stulają wargi.
Jeśli na równi z nim uczcisz złoczyńcę?
On, co pustoszył kraj, gdy tamten bronił?
Nic był ci bratem ten, co poległ drugi?
Nie wstyd ci, jeśli od tych się wyróżniasz?
Czemuż więc niesiesz cześć, co jemu wstrętna?
Któż wie, czy takie wśród zmarłych są prawa?
A jednak Hades pożąda praw równych.
Wróg i po śmierci nie stanie się miłym
Dzielnemu równość ze złym nie przystoi.
Współkochać przyszłam, nie współnienawidzić.
Jeśli chcesz kochać, kochaj ich w Hadesie, U mnie nie będzie przewodzić kobieta.
Vytvořeno přes 40 milionů storyboardů
K Vyzkoušení Není Potřeba Žádné Stahování, Žádná Kreditní Karta a Žádné Přihlášení!