Darmo bieżycie; to są marne cienie, darmo rączki ściąga biedna, wraz ją spędzi wiatru tchnienie. Lecz nie płacz, piękna dziewico! Oto przed moją źrenicą odkryto przyszłe wyroki: Jeszcze musisz sama jedna latać z wiatrem przez dwa roki, a potem staniesz za niebieskim progiem. Dziś modlitwa nic nie zjedna. Lećże sobie z Panem Bogiem. A kto prośby nie posłucha, W imię Ojca, Syna, Ducha! Czy widzisz Pański krzyż? Nie chciałaś jadła, napoju?Zostawże nas w pokoju. A kysz, a kysz!
A kto prośby nie posłucha, W imię Ojca, Syna, Ducha! Czy widzisz Pański krzyż? Nie chciałaś jadła, napoju? Zostawże nas w pokoju. A kysz, a kysz!
Teraz wszystkie dusze razem, wszystkie i każdą z osobna, ostatnim wołam rozkazem! Dla was ta biesiada drobna; garście maku, soczewicy rzucam w każdy róg kaplicy
Bierzcie, czego której braknie, która pragnie, która łaknie.
Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie?
Czas odemknąć drzwi kaplicy. Zapalcie lampy i świécy. Przeszła północ, kogut pieje, skończona straszna ofiara, czas przypomnieć ojców dzieje. Stójcie…
Pasterko, ot tam w żałobie… Wstań, bo czy mi się wydaje, czy ty usiadłaś na grobie? Dziatki! patrzajcie, dla Boga! Wszak to zapada podłoga i blade widmo powstaje; zwraca stopy ku pasterce i stanęło tuż przy boku. Zwraca lice ku pasterce, białe lice i obsłony, jako śnieg po nowym roku. Wzrok dziki i zasępiony utopił całkiem w jej oku. Patrzcie, ach, patrzcie na serce!
Jaka to pąsowa pręga, tak jakby pąsowa wstęga albo jak sznurkiem korale, od piersi aż do nóg sięga. Co to jest, nie zgadnę wcale! Pokazał ręką na serce, lecz nic nie mówi pasterce.
Co to jest, nie zgadniem wcale. Pokazał ręką na serce, lecz nic nie mówi pasterce.
Czego potrzebujesz, duchu młody? Czy prosisz o chwałę nieba? Czyli o święcone gody?Jest dostatkiem mleka, chleba, są owoce i jagody. Czego potrzebujesz, duchu młody, żeby się dostać do nieba?
...
Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie?