Jeżeli można ufać sennym wróżbom, Wkrótce mię czeka jakaś wieść radosna. Król mego łona oddycha swobodnie i duch mój przez dzień cały niezwyczajnie Lekkim nad ziemię wznosi się polotem:
Śniłem, że moja ukochana przyszła I że znalazła mię nieżywym (dziwnySen, co pozwala myśleć umarłemu!) ,Lecz ona swymi pocałowaniami Tyle tchu wlała w martwe moje usta ,Żem nagle odżył i został cesarzem. Ach, jakże słodką jest miłość naprawdę, Kiedy jej mara taką rozkosz sprawia!
Wieści z Werony! - Cóż tam, Baltazarze?Czy mi przynosisz list od Laurentego?Co robi Julia? Czy zdrów jest mój ojciec?Jak się ma Julia? Po raz drugi pytam.Bo nie ma złego, jeśli jej jest dobrze.
Wszystko więc dobrze, bo jej już źle nie jest; Ciało jej leży w lochach Kapuletów,A duch jej gości między aniołami.Widziałem, jak ją złożono do sklepień,I wziąłem pocztę, aby o tym panu Donieść czym prędzej. Przebacz pan, że taką Złą wieść przynoszę; wszakże uwiadomićPana o wszystkim byłem w obowiązku.
Maż to być prawdą? Drwię sobie z was, gwiazdy! Wszak wiesz, gdzie mieszkam? Przynieś mi papieru i atramentu, idź potem na pocztę Zamienić konie. Wyjeżdżam tej nocy.
1,Cicho.Mylisz się; zostaw mię, zrób, com rozkazał. Czy nie masz listu od księdza?
3.Mniejsza więc o to. Idź zamówić konie; Wkrótce pospieszę za tobą.
2 Nie, panie
Komu by była potrzebna trucizna, Której w Mantui sprzedaż gardłem karzą,Niechaj by przyszedł do tego hołysza,On by dostarczył mu jej Myśl ta była,Niestety! wróżbą mej potrzeby własnej ;Sam w niej dziś jestem i tenże sam człowiek Z potrzeby będzie musiał jej zaradzić.Jeżeli się nie mylę, tu on mieszka;Z powodu święta kram jego zamknięty
Tak Julio!Tej jeszcze nocy spocznę przy twym boku: O środek tylko idzie. O, jak prędko Zły zamiar wnika w myśl zrozpaczonego! Gdzieś niedaleko stąd mieszka aptekarz: Przed paru dniami widziałem go, pomnę,Jak zasępiony, w podartym odzieniu, Przebierał zioła; zapadłe miał oczy. Ciało od wielkiej nędzy jak wiór wyschłe W nikczemnym jego sklepiku żółw wisiał; Wypchany aligator obok szczątków Dziwnego kształtu ryb; na jego półkachLeżała tu i ówdzie zbieranina Próżnych flasz, słojów, zielonych czerepów,Pęcherzów, stęchłych nasion; resztki sznurkówI zapleśniałe kawałki lukrecji.Na widok tego pomyślałem sobie:
.
1.Hej! aptekarzu!
3. Zbliż się tu, człowieku,Widzę, że jesteś w niezamożnym stanie;Weź te czterdzieści dukatów, a daj mi Drachmę trucizny takiej, co by mogła Po wszystkich żyłach rozejść się od razu I nienawistne życie odjąć temu,Co jej zażyje; co by tak gwałtownie Wygnała oddech z piersi, jak gwałtownie Lontem dotknięty proch wypędza pocisk Z czeluści działa
4.Mam ja taki środek; Ale w Mantui prawo śmiercią karze Każdego, co się waży go udzielić.
2.Któż to woła takimDonośnym głosem?
Mais de 40 milhões de storyboards criados.
Sem Downloads, sem Cartão de Crédito e sem Necessidade de Login Para Experimentar!