Dziady cz. II - Komiks 7
Updated: 11/30/2020
Dziady cz. II - Komiks 7

Storyboard Text

  • Tu niegdyś w wiosny poranki najpiękniejsza z tego sioła, Zosia pasając baranki skacze i śpiewa wesoła. La la la laOleś za gołąbków parę chciał raz pocałować w usta; lecz i prośbę, i ofiarę wyśmiała dziewczyna pusta. La la la laJózio dał wstążkę pasterce, Antoś oddał swoje serce; lecz i z Józia, i z Antosia śmieje się pierzchliwie Zosia. La la la la
  • Tak, Zosią byłam, dziewczyną z tej wioski. Imię moje u was głośne,Że chociaż piękna, nie chciałam zamęścia i dziewiętnastą przeigrawszy wiosnę, umarłam nie znając troski ani prawdziwego szczęścia. Żyłam na świecie; lecz, ach! nie dla świata! Myśl moja, nazbyt skrzydlata, nigdy na ziemskiej nie spoczęła błoni. Za lekkim zefirkiem goni, za muszką, za kraśnym wiankiem, za motylkiem, za barankiem; ale nigdy za kochankiem
  • Pieśni i fletów słuchałam rada: często, kiedy sama pasę, do tych pasterzy goniłam stada, którzy mą wielbili krasę; lecz żadnego nie kochałam. Za to po śmierci nie wiem, co się ze mną dzieje, nieznajomym ogniem pałam; choć sobie igram do woli,latam, gdzie wietrzyk zawieje, nic mię nie smuci, nic mię nie boli, jakie chcę, wyrabiam cuda. Przędę sobie z tęczy rąbki, z przezroczystych łez poranku tworzę motylki, gołąbki. Przecież nie wiem, skąd ta nuda: wyglądam kogoś za każdym szelestem, ach, i zawsze sama jestem!
  • Przykro mi, bez ustanku wiatr mną jak piórkiem pomiata. Nie wiem, czy jestem z tego, czy z tamtego świata: gdzie się przybliżam, zaraz wiatr oddali, pędzi w górę, w dół, z ukosa: tak pośród pierzchliwej fali wieczną przelatując drogę, ani wzbić się pod niebiosa, ani ziemi dotknąć nie mogę.
  • Tak pośród pierzchliwej fali przez wieczne lecąc bezdroże, ani wzbić się pod niebiosa, ani dotknąć ziemi nie może
  • Czego potrzebujesz, duszeczko, żeby się dostać do nieba? Czy prosisz o chwałę Boga, czy o przysmaczek słodki? Są tu pączki, ciasta, mleczko, i owoce, i jagódki. Czego potrzebujesz, duszeczko. Żeby się dostać do nieba?
  • Nic mnie, nic mnie nie potrzeba! Niechaj podbiegną młodzieńce, niech mię pochwycą za ręce, niechaj przyciągną do ziemi, niech poigram chwilkę z niemi. Bo słuchajcie i zważcie u siebie, że według bożego rozkazu: Kto nie dotknął ziemi ni razu, ten nigdy nie może być w niebie.
  • Bo słuchajmy i zważmy u siebie, że według bożego rozkazu: kto nie dotknął ziemi ni razu, ten nigdy nie może być w niebie,