Idzie nad wodą, błędny krok niesie,Błędnemi strzela oczyma:Wtem wiatr zaszumiał po gęstym lesie,Woda się burzy i wzdyma.Burzy się, wzdyma, pękają tonie,O niesłychane zjawiska!Ponad srebrzyste Świtezi błonieDziewicza piękność wytryska.
„Chłopcze mój piękny, chłopcze mój młody,Po co wokoło Świteziu wodyBłądzisz przy świetle księżyca?
Podbiega strzelec… i staje w biegu…I chciałby skoczyć i nie chce;Wtem modra fala, prysnąwszy z brzegu,Z lekka mu w stopy załechce.I tak go łechce i tak go znęca,Tak się w nim serce rozpływa,Jak gdy tajemnie rękę młodzieńcaŚciśnie kochanka wstydliwa.
Zapomniał strzelec o swej dziewczynie,Przysięgą pogardził świętą,Na zgubę oślep bieży w głębinie,Nową zwabiony ponętą.
Woda się dotąd burzy i pieni;Dotąd przy świetle księżycaSnuje się para znikomych cieni:Jest to z młodzieńcem dziewica.Ona po srebrnym pląsa jeziorze,On pod tym jęczy modrzewiem.Któż jest młodzieniec? Strzelcem był w borze.A kto dziewczyna? Ja nie wiem.
„A gdzie przysięga? gdzie moja rada?Wszak kto przysięgę naruszy,Ach, biada jemu, za życia biada!I biada jego złej duszy!Nie tobie igrać przez srebrne tonie,Lub nurkiem pluskać w głąb jasną,Surowa ziemia ciało pochłonie,Oczy twe żwirem zagasną.
40 Milyondan Fazla Hikaye Panosu Oluşturuldu
İndirme Yok, Kredi Kartı Yok ve Denemek İçin Giriş Gerekmiyor!